19/06/2007

Wypad do Petrohradu

Dodał: Waldas; kategoria: Wyjazdy | Do góry

W marcu bieżącego roku odbył się wyjazd do Petrohradu (Czechy) na tamtejsze baldery; skład był mocno zabawowy - Waldek Mazurek, Marcin Dąbrowski i Kuba Jaworski… Na miejsce dotarliśmy całkiem sprawnie korzystając z sieci drogowej naszych zachodnich sąsiadów. Największą bolączką okazało się znalezienie noclegu, jako że kamping polecany nam przez Czechów okazał się być nieczynny. Na szczęście wynajęliśmy mały lokalik od przemiłych autochtonów w niedalekiej odległości od Petrohradu - a konkretnie w miejscowości Lubenec.

Zaraz po rozlokowaniu się udaliśmy się na mały rekonesans. - To, co nas urzekło w tym rejonie, gdy pierwszy raz go odwiedziliśmy, to ilość głazów. Już sam klimat polany, przez którą trzeba przejść, zmierzając w stronę wzgórz, zapowiadał, że w lesie dzieje się coś niesamowitego. I rzeczywiście, wchodząc coraz głębiej, zaczęły się pojawiać nieśmiałe kamyki, w miarę jak teren robił się coraz bardziej stromy, było ich coraz więcej i więcej. Bloki zbudowane są z twardego, dość ostrego granitu, oferującego rewelacyjne tarcie; skała jest dobrze urzeźbiona, występują krawądki, dziurki, rysy, wystające kwarcowe dzióbki, odpęknięte “płetwy”, oblaki, itd. - Innymi słowy, dla każdego coś miłego :)

Niewątpliwie największym kłopotem w Petrohradzie - przynajmniej na początku - jest orientacja w terenie; aczkolwiek po dwóch dniach obcowania z terenem poruszaliśmy się po rejonie całkiem sprawnie. Niemniej odnalezienie niektórych problemów i minirejonów okazało się dla nas zadaniem niewykonalnym - być może następnym razem będzie lepiej. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest ogromne nagromadzenie głazów - w dużej mierze niezagospodarowanych. - W chwili obecnej odkryto ponad 600 bloków, na których wytyczono grubo ponad 1500 różnorodnych linii, z czego 1/3 to drogi wspinaczkowe, a 2/3 to buldery - od kilkuruchowych przystawek, po długie i wysokie problemy dużego ryzyka. Praktycznie co tydzień powstaje coś nowego; potencjał tego rejonu jest tak ogromny, że nawet lokalsi nie nadążają z dokumentacją tego, co już istnieje…

Najważniejszą rzeczą jest załapanie tego jak poszczególne minirejony mają się do siebie i jak się między nimi przemieszczać; potem zostaje już tylko delektować się wspinaniem (nawet jeśli nie jesteśmy przekonani jaką przystawkę właściwie robimy)… W tym uroczym zakątku Europy spędziliśmy 5 dni, co - jak zgodnie uznaliśmy - jest zbyt krótkim okresem na bliższe zaznajomienie się z tym rejonem. Wyjeżdżając obiecaliśmy sobie, że jeszcze tu zawitamy - zapewne nie raz, i nie dwa… Po więcej informacji i przewodnik po rejonie najlepiej jest się udać na stronę www.lezec.cz. Zdjęcia z naszego wyjazdu do obejrzenia w galerii…

PS: Fragmenty tekstu pisane kursywą pochodzą z artykułu Arka Kamińskiego opisującego swoje wrażenia z Petrohradu. W tymże artykule jest również garść informacji praktycznych - polecam!


Możesz zostawić komentarz, bądź też śledzić wpis - RSS

Zostaw komentarz...



XHTML - możesz użyć tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>